WIOSNA NA STAWKACH III

Kilka lat temu powstał film, chyba dla BBC pod tytułem „Spektakle natury”. Pokazuje niezwykłe powiązania zjawisk, przyczyn i skutków. Wzajemną zależność poszczególnych gatunków czy nawet całych ekosystemów. Opowiada między innymi o powodziach w Okawango, spektaklach zamieniających wydawałoby się jałową pustynię w żyzne i bogate rozlewiska. Pokazuje, że pacyficzne łososie są podstawowym pokarmem niedźwiedzi i źródłem fosforu dla lasów od Vancouver do Alaski. Co ma ten film wspólnego z naszymi Stawkami? Moim zdaniem ma bardzo wiele. Często nie dostrzegamy ogromnych spektakularnych zjawisk, które zachodzą tuż obok nas. Jakie to spektakle?

Ja dostrzegam dwa, które trwały lub jeszcze miejscami trwają tuż za naszymi oknami.

Pierwszy z nich to kwitnienie jabłoni. Kiedy wchodzę do mojego starego ogrodu w tym czasie, jestem przytłoczony pięknem tego zjawiska. Niesamowite ilości  białych kwiatów z ich subtelnym zapachem wypełniają cały ogród. Ale to dopiero początek spektaklu. Kiedy wchodzi się pomiędzy drzewa do uszu dociera permanentny, charakterystyczny dźwięk. To owady żerujące na tych kwiatach. Pszczoły i  trzmiele brzęczą pomiędzy kwiatami. Niestety w tym roku ilość pszczół była wyraźnie mniejsza niż w latach ubiegłych. Czyżby, był to wynik srogiej bezśnieżnej zimy? Niestety zjawisko to trwa tylko kilka dni. Po nim można zobaczyć kobierzec z płatków jabłoni zaścielający każdy fragment ziemi. Dla oddania całości tego spektaklu trzeba wspomnieć o aktorach pozornie drugiego planu. Jednak poprzez swoje popisy, które często przypominają występy  solistów, stają się gwiazdami tego spektaklu. Oczywiście myślę tutaj o ptakach. Gwiazdą pierwszej wielkości jest  słowik. Uroku jego popisom dodaje niesamowita pora w której odbywają się te spektakle. Są to wieczory i noce. W tym czasie żadne inne ptaki nie odzywają się w naszych ogrodach, parkach czy cmentarzach. Ten niepozorny, szary ptak wydobywa wprost niezwykłe trele ze swojego małego gardła. Każdy z nas pewnie kiedyś słyszał jego śpiew, ale może dla przypomnienia wsłuchajmy się w jego popis.

Rudzik (foto J.Holc)

W tym czasie swoje trele roztaczają pokrzewki: u mnie w ogrodzie są pokrzewki ogrodowe i kapturki, o których wspominałem w poprzednim odcinku. Są już pleszki i muchołówki. Wczoraj widziałem przepiękną czarno białą muchołówkę żałobną. Zaglądała do budki na modrzewiu. Mam nadzieję, że założy tam gniazdo.

Samiec muchołówki żałobnej (foto J.Holc)

Drugim spektaklem, o którym chciałbym napisać jest również kwitnienie roślin. Czasami oba te zjawiska pokrywają się ze sobą w czasie. W tym roku jednak pierwsze wyprzedzało kolejne o ponad dwa tygodnie. Co to za zjawisko? Kwitnienie bzów. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że rosną prawie wszędzie. Kiedyś każde domostwo otaczały bzy. Dzisiaj w wielu miejscach nie ma zabudowań lub pozostają tylko ich ruiny, a bzy dzielnie trwają na swoim miejscu. Ich zapach i niewątpliwy urok kwiatów jest powalający. Kiedy zdarzy się taki rok, że maj nie jest upalny, a tak zdarzyło się w tym roku, ich kwitnienie trwa długo ponad trzy tygodnie. Zachwycam się zwykłymi bzami, których długi na kilkadziesiąt metrów wał zamyka nasze podwórko z zachodniej strony. Podziwiam kwitnące na biało, pełne kwiaty bzów od strony ulicy przy Villa Anna. Dostrzegam urok starych, bo kilkudziesięcioletnich krzaków szczepionych jeszcze przez mojego dziadka. Są ciemno lila i mają podwójne kwiaty. Ostatnio kupiłem kilka krzewów z różnych odmian, które posadziłem w różnych miejscach. Za rok mam nadzieję zachwycać się ich pięknem w kolejnym maju.

Jeszcze kilka słów o pięknym ptaku, którego możemy spotkać codziennie przy ulicy Kniaziewicza idąc w stronę ulicy Okólnej od ulicy Andersa. Po prawej stronie widuję go bardzo często. Przechadza się, zajada swoje przysmaki i co kilkanaście minut wydaje charakterystyczny okrzyk. Jest bardzo pięknym ptakiem z długim ogonem z metalicznie błyszczącym upierzeniem. Jego kolory są jakby zbyt jaskrawe dla otoczenia, w którym na co dzień przebywa. I tak jest rzeczywiście. Pomimo, że przyzwyczailiśmy się do jego widoku nie jest to nasz rodzimy gatunek. Ale dzisiaj tak pospolity i swojski, że każdy go kojarzy. Dziś na zakończenie prosta zagadka. Jaki to ptak?

W następnym odcinku kilka słów o naszych rajskich ptakach i roślinach, które powalają swoim zapachem.

Wasz Obserwator Przyrody

 

Samica muchołówki żałobnej (foto J.Holc)

Dodaj komentarz

Filtered HTML

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.