BYDGOSKIE PRZEDMIEŚCIE CZYLI RZECZ O PRAWOBRZEŻU

Kontynuując prezentację organizacji aktywnych w życiu naszego miasta, przedstawiamy dziś Stowarzyszenie „Bydgoskie Przedmieście”. Jedna w najbardziej rozpoznawalnych OPR-ów „pozarządówek” w mieście. Bardzo aktywnie pokazują, że można zrobić „coś z niczego”. Twierdzą, że ogromny potencjał Bydgoskiego Przedmieścia jest niewykorzystany i robią wszystko by to zmienić. Wypada tylko pogratulować i naśladować, a takiej inwencji życzymy wszystkim mieszkańcom rozrastającej się i krzepnącej dzielnicy jaką są Stawki. Zapraszamy więc dziś na Bydgoskie …

Ta piękna dzielnica przy średniowiecznej Starówce to ogromny skarb dla miasta. Ale niestety jest zapuszczony i zapomniany, a warto to zmienić. Martwi moda na rozbieranie przepięknych zabytkowych budynków na Bydgoskim. Nikt z mieszkańców nie jest przeciwko nowym inwestycjom, ale warto aby dzielnica zachowała swój niepowtarzalny zabytkowy charakter. Należy uczulać mieszkańców na to, w jak niezwykłym miejscu mieszkają. Położone zaledwie kilka kroków od średniowiecznej Starówki, Bydgoskie może być jej naturalnym przedłużeniem i w zdecydowany sposób zwiększać atrakcyjność Torunia.

Grupa mieszkańców dzielnicy założyła więc Stowarzyszenie Bydgoskie Przedmieście, które pomoże tej części miasta odzyskać dawny blask. Organizacja istnieje już 5 lat, liczy dwudzistu paru członków i wielu, wielu sympatyków. I może co najważniejsze może pochwalić się już wieloma sukcesami. Choć cele Stowarzyszenie są szczegółowo opisane w Statucie pokrótce warto je tu zasygnalizować. A są to działania na rzecz renowacji wybranych miejsc Przedmieścia, działania na rzecz animacji kultury i wydarzeń kulturalnych czy edukacji mieszkańców na piękno i niepowtarzalność budynków, w których mieszkają. Także współpraca z ośrodkami zajmującymi się kulturą i ochroną zabytków czy ożywiania, poprawy funkcjonalności, estetyki, wygody użytkowania i jakości życia na terenie Bydgoskiego Przedmieścia.

Poniżej prezentujemy krótki wywiad z Pawłem Kołaczem szefującego stowarzyszeniu, który miał miejsce we wrześniu 2010 roku.

 

Stowarzyszenie Bydgoskie Przedmieście jest chyba najbardziej rozpoznawalną pozarządową marką w Toruniu. Pamiętasz dzień, w którym zaczęliście działać na rzecz zapomnianej dzielnicy?

Dokładnego dnia nie pamiętam, to były pierwsze tygodnie 2008 roku (choć pomysł zrodził się chwilę wcześniej), wszystko działo się w jednej kamienicy na Bydgoskim Przedmieściu, wszyscy byliśmy sąsiadami i znajomymi sąsiadów. To był taki niezwykły moment kiedy wiele osób znajduje przyjemność w robieniu czegoś razem. Na początku chodziło o konkretny budynek, o jedną ulicę. Nie mieliśmy pojęcia jakie to osiągnie rozmiary. 

O motywach założenia waszego NGO mógłbyś pewnie opowiadać godzinami. Jakie było źródło energii, która pchnęła was do działania: negatywne - byliście źli, że architektoniczna perła niszczeje; czy może pozytywne - myśleliście raczej o budowaniu wspólnoty, niż szukaniu winnych zaniedbań.

Zainspirował nas Edward Moszyński, który mieszka na Bydgoskim od urodzenia i jest skarbnicą wiedzy o Bydgoskim, On wskazywał pierwsze pomysły. Po informacjach prasowych o Nas, dostaliśmy dziesiątki maili i telefonów ze słowami poparcia i prośbami: że jeszcze to jest do zrobienia, że jeszcze tu niszczeje zabytek. Pamiętam telefon pewnej Pani, która zadzwoniła tylko po to aby powiedzieć jak bardzo się cieszy, że jesteśmy. Wyglądało jakby mieszkańcy na nas czekali. Ponieważ w naszej grupie byli historycy sztuki i osoby, którym ochrona zabytków bardzo leży na sercu, naturalnie stało się to kierunkiem naszych pierwszych działań, później zaczeliśmy reagować na sygnały, które dostawaliśmy od mieszkańców.

 

 

W styczniu 2008 r. zamieszczono pierwszą informację na witrynie bydgoskie.blox.pl - w waszym organie prasowym, jakby to kiedyś powiedzieli. Pisaliście wtedy nie tylko o renowacji zabytków, ale także zmianie mentalności mieszkańców.

To cały czas jest aktualne! „Suchy” remont nic nie zmieni. Takie działanie można porównać do malowania elewacji przed przyjazdem ważnego dygnitarza, gdzie wszystko jest sztuczne nawet kwiaty :). Po tych już kilku latach mogę z całą pewnością powiedzieć, że mieszkańcy bardzo chcą zmian, tylko że nikt nie pyta Ich czego potrzebują, nikt z nimi nie rozmawia. Mieszkańcy to podstawa, to od nich wszystko się powinno zaczynać, każda próba zmiany „na lepsze” musi zostać zaakceptowana przez ludzi, którzy korzystają z poprawianej przestrzeni. Wszyscy w koło mówią o rewitalizacji, ale aby naprawdę się udała pomysł musi być gruntownie przegadany z mieszkańcami, czasami trzeba pewnie wielu miesięcy uzgodnień, ale to trzeba zrobić - bez tego się nie uda. Rewitalizacja do specyficzny, kompleksowy pomysł na miejsce, który w równym stopniu pomaga budynkom jak i ludziom. Musimy pamiętać, że rewitalizację należy zacząć od rzeczy łatwych, które nie wzbudzają żadnych kontrowersji. W wielu miejscach przydałoby się po prostu najpierw posprzątać i postawić śmietniki.  

„Chcemy uczulić mieszkańców w jak pięknej dzielnicy żyją” - to znowu z bloga. Znasz powód dlaczego torunianie nie doceniają Bydgoskiego Przedmieścia.

Powodów jest kilka, w PRL mieszkania na Bydgoskim były za duże dla mas pracujących i trzeba je były dzielić, dziś przez to wiele budynków zatraciło swój pierwotny reprezentacyjny charakter. Nikt oczywiście  w tamtych czasach nie reagował na postępującą degradację starych budynków. Jednak najgorsze zniszczenia w przestrzeni dzielnicy dokonały się już po 1989 roku.  Władze miasta nie promują dzielnicy, nie chwalą się jej zabytkami - jakby Bydgoskie nie istniało. Nowa zabudowa bez poszanowania zasad „dobrego sąsiedztwa” właściwie niszczy historyczny układ. W większości przypadków (w przeciwieństwie do architektury sprzed 1945r.) jest to budownictwo bardzo marnej wartości estetycznej. Budynki są brzydkie i ogrodzone, a co gorsza bardzo często posiadają jedynie funkcję sypialną, Dlatego też Bydgoskie cierpi na deficyt usług, brakuje wielu rzeczy: kina, restauracji, ale także placów zabaw a być może także posterunku Straży Miejskiej. Co zaś do zabytków, to nawet tych gminnych po prostu się nie chroni, a czasami pozwala się im niszczeć (sytuacja, która na Starym Mieście nie mogłaby się zdażyć). Mieszkańcy, którzy nie są świadomi, że to wartościowe miejsce nie mają żadnych szans aby się o tym dowiedzieć - nie ma ulotek ani żadnych akcji informacyjnych.

 

 

Fakty z historii osiedla zaskakują: najstarszy ogród zoobotaniczny w Polsce i jeden z najbardziej wiekowych Parków Miejskich założono właśnie na Bydgoskim Przedmieściu. Takich rodzynków jest pewnie więcej.

O tak, Bydgoskie całe jest wypełnione niezwykłymi budynkami z niezwykłą historią. Znajduje się tu ponad 500 budynków zabytkowych (więcej niż na Starówce). Cała ta część miasta powstała bardzo szybko i były to w tamtym czasie najnowocześniejsze budynki w mieście. Domy posiadały m.in. windy (np. Mickiewicza 1/3/5, Bydgoska 54) i centralne ogrzewanie. Park na Bydgoskim Przedmieściu, właściwie Park Cegielnia to faktycznie jeden z najstarszych w Polsce parków publicznych. Ogród Zoobotaniczny także ma niezwykłą historię sięgającą XVIII wieku, kiedy to Johann Schultz stworzył na terenie swojej rezydencji ogród botaniczny. Dzielnica posiadała mnóstwo funkcji rekreacyjnych, kina, restauracje i sale taneczne (także na terenie Parku), mieliśmy tu także tor do jazdy konnej (w miejscu, gdzie dziś leży torowisko tramwajowe na Bydgoskiej). W XX leciu międzywojennym tą część miasta wybrali sobie artyści, którzy przyjechali na Ziemie Odzsykane tworzyć kulturę. Wspomnieć by można choćby pensjonat „Zofijówka” (Bydgoska 32),  gdzie przebywał m.in Witkacy, Niesiołowski, Przybyszewski.

Sprawy, którymi się zajmujecie, często muszą być omawiane z urzędnikami. Jakie to są relacje?

Hmm, różnie. Wszystko zależy od wydziału i osoby. Niestety w Toruniu nie obowiązuje dobry zwyczaj szybkiej odpowiedzi na maile (do dziś czekamy na odpowiedź na listy wysłane wiele miesięcy temu). Z drugiej strony mam świadomość, że zadajemy dużo pytań co pewnie w jakimś topniu utrudnia pracę - ale mamy prawo pytać i nie zamierzamy z tego rezygnować :). Nie chcę nikogo wyróżniać, ale mogę powiedzieć, że najgorzej porozumieć nam jest się z reguły z Wydziałem Rozwoju i Programowania Europejskiego. Teraz już przywykłem, że załatwienie nawet najprostszej sprawy, trwa czasami kilka lub kilkanaście miesięcy - no ale nie powiem, żeby mnie to cieszyło. Dodatkowo w całym Urzędzie Miasta szwankuje komunikacja z mieszkańcami i tu potrzeba dużych zmian, aby usprawnić ten jeden z najważniejszych obowiązków samorządu - rzetelnie i szybko przekazywać informacje.  

 

 

W kwietniu napisałeś list do prezydenta Michała Zaleskiego w sprawie niszczejącego budynku przy ul. Bydgoskiej 50. Co udało się wywalczyć?

Dostaliśmy odpowiedź od Pana Prezydenta (Fiderewicza). Niestety pismo jest mówiąc delikatnie nie na temat. Nie ma żadnej informacji jakie kroki urzędnicy planują podjąć, aby chronić ten zabytek. To jest jeden z piękniejszych budynków w Toruniu i ciężko zrozumieć dlaczego niszczeje. Wysłaliśmy kolejny pismo z prośbą jakie działania planowane są w związku z ochroną tego zabytku. Przypominamy także, że budynek jest wpisany do rejestru zabytków i musi być chroniony tak jak Ratusz Staromiejski czy Dom Kopernika. To są sytuację, których nie mogę zrozumieć - bo w piśmie zasugerowaliśmy także, że można starać się o środki z UE na jego remont (nie wiemy czy ktokolwiek się tym zainteresował).

NGOsy to fundament społeczeństwa obywatelskiego. Mamy tego w Toruniu świadomość?

Chyba zaczynamy. Choć jeszcze bardzo dużo do zrobienia "po obu stronach barykady". Pojawiające się „ruchy społeczne” pokazują, że mieszkańcy są już gotowi aby partycypować w życiu lokalnej społeczności. Teraz ruch należy do urzędników, którzy muszą umożliwić im realny wpływ na wygląd naszego miasta. Sondaż w internecie nie zastąpi konsultacji społecznych, które należy przygotować z niezwykłą starannością, bo to przecież najważniejsza część każdego projektu. Należy także ciągle zachęcać i wspierać mieszańców, aby się zaangażowali. Urzędnicy muszą zrozumieć, że to wielka szansa dla Torunia, że ludzie domagają się dobrych dla nich rozwiązań - bo przecież o to chodzi, aby móc robić dobre projekty. Inne miasta już tak robią: Kraków prowadzi serwis "Dialog Społeczny", a w Warszawie rozbudowane jest Forum Dialogu Społecznego. Długa droga przed nami, aby w pełni korzystać z dobrodziejstw społeczeństwa obywatelskiego. Bo to nie hasło, to jest sposób funkcjonowania samorządu i świadomości mieszkańców.

 

foto Marcel Woźniak

Dodaj komentarz

Filtered HTML

  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <blockquote> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.